„Mówisz, że mnie kochasz a na mnie krzyczysz..”

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×

Kiedy Zosia uraczyła mnie tymi słowami, musiałam dochodzić do siebie przez kilka dni. Mądre słowa 4latki bardzo dużo dały mi do myślenia. W obliczu prowadzonych obecnie kampanii typu szybkie rodzenie dzieci czy też kocham-nie biję, dla mnie bardzo osobistym problemem, który siedzi w mojej głowie jest właśnie krzyczenie na swoje dzieci. Ostre słowa podniesionym głosem wyrządzają według mnie dużo więcej zła niż pojedynczy klaps przywołujący do porządku. I to jaki mam stosunek do takich klapsów nie ma tutaj znaczenia- ważne jest to, że krzyk skierowany ku naszym dzieciom jest niestety obecny w każdym domu. Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi, których często ponoszą emocje. Ale czy zastawialiście się, ile zła mogą spowodować naszym dzieciom wykrzyczane w złości słowa? Okej, czasami emocje sięgają zenitu i mimo wielu prób opanowania siebie nie dajemy rady. Ale jak wygląda to z perspektywy dziecka? Ukochana mama, która jeszcze w brzuchu przemawiała słodkim kojącym głosem, ta sama mama, która tak pięknie śpiewała i czytała mądre bajki o dobroci- nagle przekrzywioną, czerwoną twarzą się drze.. zmienia w potwora, który przeraża małe dziecko. Widzieliście kiedyś swoje oblicze podczas ataku złości?? Sugeruję spojrzeć w lustro- znajdziemy odpowiedź gdzie skrywają się potwory :)) A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wykrzyczanych słów już nie da się nigdy cofnąć. Zostawiają ślad w małym serduszku, które chcemy chronić i uczyć życiowych mądrości. Może zamiast brać udział w bezsensownych bataliach dotyczących błahych problemów ( jak ostatnie kolczykowanie dzieci) i na siłę zmienianiu czyjegoś zdania, a co za tym idzie oczywiście krytykowania a czasem napiętnowania (!) spojrzeć trochę w głąb siebie i zająć się swoimi błędami? Bo krzyk zdecydowanie do nich należy. Mi samej też się to zdarza, co w mądry i bardzo dorosły sposób uświadomiło mi moje dziecko. Dziękuje Ci Zosiu, że czasem Ty też mnie wychowujesz:) W każdym razie od teraz zanim krzyknę policzę w myślach do dziesięciu i postaram się przekazywać reprymendę w delikatniejszy sposób: stanowczy, ale bez niepotrzebnego wrzeszczenia.

Na osłodę kilka zdjęć z Festiwalu Pierogów :)) Ahhhhh kocham żyć na wsi i uczestniczyć w wszelakich imprezach świetlicowych i remizyjnych ;))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *